Wspomnienia absolwentów


Dr inż. Waldemar Piotr Raczko

Nie jestem absolwentem Technikum w Łowiczu. Byłem uczniem pierwszych dwóch klas w latach 1950-52. W 1952 r. rodzice wyprowadzili się z Łowicza i naukę kontynuowałem oraz uzyskałem dyplom technika w Technikum Mechanicznym w Skarżysku Kamiennej.
Czy mógłbym coś ważnego napisać o tych dwóch latach nauki ? Myślę, że tak.
Obraz wspomnienia_absolwentow.html0.jpg
Zaczęło się z kłopotami. Ojciec przekonał mnie do nauki w technikum, mówiąc, że taka szkoła daje zawód ale i możliwość studiowania. Ja miałem wtedy ukończone tylko 12 lat (!) i okazało się, że bez zgody Kuratorium nie mogę być przyjęty do Technikum. Do „ogólniaka” tak, ale do technikum nie. Dlaczego ? Podobno nauka w technikum wymagała więcej od ucznia i taki „smarkacz” mógł temu nie podołać.
Jednak szczęśliwie taką zgodę otrzymałem ! Tym niemniej byłem przez wiele lat tym najmłodszym, „smarkaczem” wśród innych kolegów. Tylko mnie to uodporniało...

Mam wiele wspomnień z łowickiego Technikum i kilku kolegów z klasy, a pomimo to, że wyjechałem z Łowicza tak dawno to mam z nimi do dzisiaj kontakt. Ostatnio spotkaliśmy się u Janka Ciężkiego razem z Wieśkiem Adamkiewiczem oraz Staszkiem Zientarą, wszyscy absolwenci z 1954 r., i jednym z młodszej klasy, ale mieszkającym w Łowiczu Władkiem Kosiorkiem, a wcześniej w Warszawie z Heńkiem Pietrzakiem. Od lat spotykam się z kolegą z klasy Władka – Mietkiem Jędrzejewskim. Wszyscy poza Władkiem znaleźli się, tak jak i ja, w Warszawie lub Łodzi (Janek Ciężki).

Obraz wspomnienia_absolwentow.html1.jpg

Fot.
Od lewej: Waldemar Raczko, Jan Ciężki i Władysław Kosiorek (2010)


Gdy znalazłem się w Skarżysku przed przyjęciem do Technikum miałem rozmowę z dyrektorem. Obejrzał moje świadectwo i stwierdził: „No, Raczko, tam mogłeś mieć takie oceny, ale u nas to takich mieć nie będziesz.” Na świadectwie miałem chyba pięć piątek i reszta to były czwórki. Nie wiem czy było to najlepsze świadectwo w klasie, ale było niezłe.

Początki w nowej szkole były trudne, bo każdy z nauczycieli chciał sprawdzić co mnie tam w tym Łowiczu nauczyli. Zaparłem się i szybko udowodniłem, że mogę mieć podobne oceny i tutaj. Po dwóch latach ukończyłem Technikum w Skarżysku z najlepszym świadectwem !

Czego to dowodzi ? Poziom w Łowiczu był wysoki i dobry uczeń łowickiego Technikum mógł sobie swobodnie dawać radę w innym. Pierwsze lata szkoły średniej dają podstawy dla dalszej nauki i ja je dostałem w Łowiczu. To mi pomogło ukończyć bez problemu studia na Wydziale Sprzętu Mechanicznego w Politechnice
Warszawskiej i po jakimś czasie zrobić doktorat na Wydziale Technologii Żywności w SGGW. Oczywiście wymagało to dodatkowego wysiłku, ale ważne były podstawy zdobyte w Łowiczu.

Prawie całe życie zawodowe związałem z budową wyposażenia dla przetwórstwa spożywczego. Byłem początkowo konstruktorem, a ostatnie kilkanaście lat pracy – docentem i dyrektorem w Instytucie Maszyn Spożywczych w Warszawie. Gdy tylko było to potrzebne współpracowałem z nikim innym tylko z ówczesnym Zakładem Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego w Łowiczu. Sprawdzaliśmy tam wiele modeli i
prototypów maszyn, j.np. automatyczne zamykarki do puszek. Spotkałem tam wspaniałe osoby w dyrekcji i na obsłudze produkcji, byli to m.in. dyrektorzy Janusz Berdowski i Stanisław Bar lub główny mechanik Eugeniusz Maciągowski.
Spotykamy się i teraz – z Januszem w Warszawie na posiedzeniach Zarządu SITSPOŻ, a z Eugeniuszem u niego w Łowiczu lub w zakładzie syna Czarka w Bednarach, gdzie jeszcze niedawno testowaliśmy maszyny opracowane przez moją prywatną spółkę. Nie mogę nic nie robić zawodowo, więc po przejściu na emeryturę zarejestrowałem działalność gospodarczą w zakresie doradztwa technicznego i od czasu do czasu
czuję się jeszcze inżynierem.

To wszystko chyba o czymś świadczy ? Myślę, że świadczy o tym, że nauczyciele przygotowali nas dobrze do zawodu i do dorosłego życia. Pamiętam niewielu, ale niektórych nie zapomnę, j.np.:
  • inż. Belke (nie pamiętam imienia) –nauczyciela matematyki w latach 1951-52, który wyraźnie pogłębił moją wiedzę matematyczną,
  • Mieczysława Mielczarskiego – uczącego nas solidnego podchodzenia do tego co robimy,
  • Józefa Rząpa – wymuszającego na mnie deklamowanie wierszy na akademiach, ale dzięki temu w dorosłym życiu nie miałem problemu gdy trzeba było występować przed większą ilością słuchaczy,
  • Franciszka Rembowskiego- który nauczył mnie wyobraźni przestrzennej, tak potrzebnej w późniejszej pracy konstruktora-projektanta.
Dziękuję Wam za to co mnie i na pewno też i innym przekazaliście !
Waldemar Piotr Raczko
(aktualizacja: 2011)



Stanisław Zientara - uczeń TME 1950-1954

"Swoją ukochaną szkołę i nauczycieli wspomina z szacunkiem, uznaniem i wdzięcznością. Pod kierunkiem wspaniałego nauczyciela wf i przyjaciela młodzieży, Z.Lelonkiewicza trenował boks w SKS "Zryw" Łowicz wraz z innymi kolegami sportowcami z TME.


Fot. Od lewej: Władysław Kosiorek, Dyrektor Szkoły Dariusz Żywicki, Stanisław Zientara.

Był zaangażowany w organizację i przygotowanie szkolnej drużyny bokserskiej do spotkań, bardzo często z drużynami o wiele mocniejszymi, jak "Stal" Kutno czy "Włókniarz" Pabianice. W latach 1954-58 był studentem Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Jednocześnie walczył w drużynie AZS-AWF, a od 1956 roku w Legii Warszawa. W drużynie Legii prawie zawsze występowali czołowi zawodnicy Polski.
W latach od 1950 do około 1980 polski boks był w ścisłej czołówce światowej. St.Zientara w latach 1956-1960 mieścił się w kadrze drużyny Legii. Występował w rozgrywkach I ligi i w reprezentacji Warszawy, był vicemistrzem Warszawy w roku 1956, zwyciężając m.in. członków kadry Polski: A.Łukowskiego i Wł.Rojewskiego. Walczył z powodzeniem w drużynie Legii w Jugosławii, Włoszech i Niemczech.
W 1960 roku kończy karierę zawodniczą. Trudno było pogodzić uprawianie boksu z pracą nauczyciela wychowania fizycznego, a później podinspektora szkolnego w Śródmieściu Warszawy.
W pracy zawodowej osiąga dobre wyniki. Jako podinspektor szkolny ds. wychowania pozaszkolnego sportu nadzoruje pracę dwóch Domów Kultury Młodzieży, kilku placówek wychowania pozaszkolnego oraz prace szkoleniowo-wychowawczą nauczyciela wf. Praca z nauczycielami dawała efekty w postaci sukcesów sportowych młodzieży szkolnej. Szczególną troską otaczał tzw. "młodzież trudną", często nazywaną "młodzieżą niczyją".
W roku 1968 przechodzi do pracy jako trener w Polskim Komitecie Olimpijskim, będąc odpowiedzialnym za rozwój boksu oraz wyniki polskiego boksu na arenie międzynarodowej. W roku 1971 zostaje kierownikiem wyszkolenia Polskiego Związku Bokserskiego. Uczestniczy z reprezentacją Polski w Olimpiadzie w Monachium w 1972 roku oraz w Mistrzostwach Europy w Halle w 1969 r., w Madrycie w 1971 r. i w Belgradzie w 1973 r. Polscy bokserzy w latach 1953-1975 w Mistrzostwach Europy i Olimpiadach zdobywali po kilka medali, w tym te złote. W latach 90-tych rozpoczął się regres polskiego boksu, który trwa do dzisiaj. W roku 1975 przechodzi do pracy jako trener drużyn klubowych. W 1975 r. pracuje w klubie "Start" Elbląg. Po roku przechodzi do "Gwardii" Łódź. W tym czasie drużyna awansuje z II do I ligi, a dwóch jej reprezentantów (Borkowski i Pasiewicz) występuje w reprezentacji Polski na Olimpiadzie w Montrealu. Od 1980 r. pracuje w "Olimpii" Poznań i wtedy również drużyna awansuje  do I ligi. Od 1984 r., po powrocie do Warszawy, pełnił obowiązki koordynatora szkolenia boksów w klubach Warszawy."

Stanisław Zientara


Władysław Kosiorek - uczeń TME 1952-1956
"Sport był moją domeną. Byłem dobrym gimnastykiem. Już w szkole podstawowej  nauczyłem się chodzić i stać na rękach, a skoki przez przeszkody , przewroty, salta czy sprężynki były dla mnie przyjemnością.
W roku 1952 trafiłem do Technikum Mechaniczno-Elektrycznego, pod oko prof.Zdzisława Jelonkiewicza, przedwojennego żołnierza zawodowego, a później nauczyciela wf w naszym  Technikum. On zaraził mnie bakcylem boksu. Choć z domu otrzymałem wychowanie przeciwne biciu się, to jednak sztuka eleganckiego boksu ciągle mnie pociągała. Wygrana "przed czasem", walka ze słabym przeciwnikiem była dla mnie poniżeniem.
Wśród uczniów szkół technicznych byłem w Polsce najlepszy w latach 1954-1956. Wygrywałem turnieje w Ziębicach (Dolny Śląsk) w 1954 roku i w Białymstoku  w 1955 roku, a w 1956 r., tuż po zdaniu egzaminów na AWF w Warszawie, zdobyłem mistrzostwo Olimpiady Młodzieżowej Zawodowych Szkół Technicznych w Krakowie.
W latach 1954-1956 reprezentowałem województwo łódzkie w rozgrywkach międzywojewódzkich o puchar TKKF-u. Byłem ich silnym punktem. Przynosiłem chlubę Łowiczowi, przede wszystkim naszej szkole.
Podły los nie pozwolił mi nawet zacząć studiów na AWF, dopiero w 1976 roku bakcyl własnej godności objawił się w rozpoczęciu studiów na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego, które ukończyłem z wynikiem  dobrym.
Lata 1958-1960 to okres służby wojskowej, a sukcesy to: wicemistrzostwo Dolnego Śląska i mistrzostwo Polski Wojsk Lotniczych. Kilka razy boksowałem za granicą. Potem praca, rodzina, różne upokorzenia i wreszcie wypracowane osobiście sukcesy zawodowe  oraz studia.
Przesłanie dla Was, młodzi koledzy: ćwicz sporty, to wzmacnia twoją tężyznę  fizyczną i uzmysławia "ducha patriotyzmu". Godnie reprezentuj swój region. Bądź honorowy i uczciwy.
Wyrażam słowa uznania dla tych, którzy umieją walczyć z sobą, narzucając sobie reżimy i stawiając przed sobą nowe zadania. Jest to cecha wartościowych ludzi."


Władysław Kosiorek


Galeria zdjęć ze spotkania absolwentów z młodzieżą ZSP Nr 1
















Zdjęcia: Dawid Siekierski z kl. II Ti
Łowicz 2007